niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 2



Hej :) Przedstawiam kolejny rozdział :) Piszcie w komentarzach co myślicie.

I oczywiście zapraszam tu: http://eramroczna.blogspot.com/

OCZAMI AMI

Doszliśmy do lasu. Mieliśmy namioty. Spojrzałam na Sama, był moim przyjacielem z domu dziecka. Tak wychowałam się tam, współcześni ludzie dożywają około 35 lat. Nie pamiętam nawet swoich rodziców. Jacka poznałam również w domu dziecka. Kiedyś przyszedł z ojcem, pożegnał się z nim, nie wiedział że już nigdy go nie spotka. Pewnego razu ktoś chciał porwać Jacka. Uciekliśmy, na szczęście ojciec Jacka zostawił mu trochę pieniędzy. Od tego czasu włóczyliśmy się po świecie. Kiedyś Jack dostał list mówiący o Eliss. W końcu ją znaleźliśmy. Nie wiedziałam o niej dużo. Niektóre wiadomości od ojca Jacka, były tak zaprogramowane aby tylko on je przeczytał. Wiem że robi zdjęcia oczami, lecz nie może tego kontrolować. Zapewne jej przodkowie to kontrolowali. Ja również nie kontroluje swojego " daru ". Na wszystkim czego dotknę pojawiają.się moje myśli. Przeszkadza mi to niemiłosiernie. Wszystkie moje rzeczy są w moich myślach. Wprawdzie mam rękawiczki, ale one coraz częściej zawodzą. Rozłożyliśmy namioty. Dotąd z nikim go nie dzieliłam. - Ami, Eliss będzie dzielić namiot z tobą. - powiedział Jack.

OCZAMI ELISS.

Weszłam do namiot, otaczały mnie popisane ściany pełne wierszy i myśli Ami. - Twoja zdolność bardzo ci przeszkadza? - Bardzo, mam rękawiczki ale one nieraz też zawodzą. **** Nie mogłam usnąć więc więc wyszłam na dwór. Nocne niebo rozświetlał wielki księżyc. Do pełni brakowało jeszcze parę dni. Było ciepło, lekki wiatr rozwiewał moje długie włosy. Jak tylko znajdę czas obetnę je. Pod jednym z drzew zauważyłam duży kamień. Podeszłam usiadłam na niego i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Rzadko to mi się udawało, więc nie chciałam marnować takiej okazji. Powróciłam do zdjęć z przeszłości. Poczułam kłujący ból w okolicy skroni. Próbowałam przestać lecz nie mogłam. Zobaczyłam Johna i jakiegoś chłopca przy portalu. Miał brązowe włosy sięgające prawie do ramion. Parę kosmyków opadało mu na brązowe oczy, zupełnie jak u Jacka. Ból rozsadzał mi głowę. Dlaczego nie pamiętałam tego chłopca? Co on tam w ogóle robił? Ból był nie do zniesienia. Krzyknęłam. Cały czas widziałam chłopca. Usłyszałam że ktoś do mnie podbiega. - Eliss, co się stało? - usłyszałam głos Jacka i poczułam że złapał mnie za rękę. Znowu normalnie widziałam. - Nic, tylko... - zaczęłam, zauważyłam że Jack jest podobny do chłopca ze zdjęcia. Te same oczy, te same włosy, co prawda krótsze ale parę kosmyków nadal opadało na oczy. - Ja, ja... My się chyba kiedyś już widzieliśmy. - Nie. - zaprzeczył stanowczo. - Wczoraj widziałem cię pierwszy raz. - Ale, ja widziałam zdjęcie w mojej głowie. Tam gdzie byłam widziałam chłopca który był do ciebie podobny. - Nie. - pokręcił głową. - To musiał być ktoś inny.

OCZAMI SAMA

Jak zwykle wstałem pierwszy ,a raczej tak myślałem zanim wyszedłem na zewnątrz. Oślepiło mnie słońce które grzało naprawę mocno. Na dużym kamieniu w cieniu wielkiego dębu siedziała Ami. Jej ciemne loki starczały na wszystkie strony. Podszedłem do niej. - Hej. - powiedziałem. - Hej. - odpowiedziała. - Dlaczego tak szybko wstałaś? - Nie wiem tak jakoś, byłam głodna i... - zawahała się chwilę, a wtedy złapała mnie za rękę. Mogła zrobić to tylko z jednego powodu. - Ej...- wyszarpałem ręce z jej ucisku. Ami zaczęła się śmiać jak szalona i taka właśnie była. Spojrzałem na moje ręce. Były całe popisane. Ami natrudziła się aby "napisać" parę jej zdaniem śmiesznych wierszyków. - Ami... - zaczęłem lecz ona zepchnęła mnie z kamienia. Upadając strasznie obiłem sobie siedzenie. - Ałć - mruknełęm Dziewczyna podała mi rękę by pomóc. - Nie - mruknęłem podnosząc się. - twojej pomocy nie chcę. - Ale... - Nie. Nie chcę być popisany. - Oj nie przesadzaj - zaśmiała się. Wstając zahaczyłem ręką o gałąź. Na rance zaczęły pojawiać się krople krwi. Zaczęły świecić. Cała ręka zaczęła mnie okropnie szczypać. Ból był tak mocny że chciałem krzyczeć. Ami zauważyła co się stało. Podchodząc do mnie zapytała: - Przepraszam. Pomóc? - Nie - mruknęłem cicho.

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 1

OCZAMI ELISS




- Otworzę to, zostaw to Ami. - powiedział ktoś za ścianą.
Szybko zeskoczyłam z łóżka. Nie miałam pojęcia kto to mógł być.
- Kto to ?!?! - krzyknęłam. W ścianie otworzył się portal , a w nim stały trzech postacie.
- Hej. - powiedziała wysoka dziewczyna z brązowymi lokami.  Straciłam kontrolę w oczach, wkurzająca sprawa. Wysoki czarnowłosy chłopak z błękitnymi oczami ( oczywiście zobaczyłam go z opóźnieniem. ) Podszedł do mnie.  Nadal nie kontrolowałam wzroku. Nie zauważyłam ale poczułam że złapał mnie za rękę. Szybko ją wyszarpałam.
- Spokójnie chcę tylko sprawdźić kod. - powiedział powoli.
- Po co ci mój kod wrzasnęłam! - jednocześnie próbując  opanować wzrok.
- Muszę sprawdzić czy jesteś osóbą ktorej szukam. - powiedział spokojnie. - 1332331705 ?
- Tak, to ja. - odpowiedziałam.
- Jupii. - odezwał się niski blondyn. - To teraz zmykamy a wtedy zjemy chlebs.
- Ma kłopoty z mową i ma świecącą krew. - uprzedziła mnie Ami.
- Tak, świecąca krew zawsze spoko, a zwłaszcza gdy leci. Swędzi jakby wszystkie komary świata mnie pogryzł
- Gdzie wy chcecie iść? - spytałam.
- Nie wiemy, znajdziemy coś. - powiedziała dziewczyna.
- Może się przedstawię . - powiedział blondyn. - Jestem Sam.
- Ja Amanda ale mów mi Ami
- A ja jestem Jack.
Szliśmy długim, białym korytarzem. Wcześniej nie miałam o nim zielonego pojęcia. Wyszliśmy na zewnątrz. Po raz pierwszy ujrzałam świat.
- Jejku. - szepnęłam.
- Nie ma się czym zachwycać. - mruknęła Ami.




Oczami Jacka




Musiałem się powstrzymywać żeby ciągle nie patrzeć na Eliss. Była piękna. Miała długie brązowe włosy, smukłą sylwetkę i piękne brązowe oczy. Wiedziałem co się w nich kryło, właśnie dlatego musiałem ją odnaleźć.
- Jack chceszs jeszcze chlebsa ? - zapytał Sam.
- Nie, najdłem się. - odpowiedziałem.
- Tak właściwie to po co mnie mieliście odnaleźć i kim jesteście? - zapytała Eliss.
- No więc mój ojciec przekazał mi wiadomości w moim szpiku. Większość mówi o tobie. - powiedziałem.
- Kim jest twój ojciec? - zapytała.
- Nie mogę ci powiedzieć. To mogło by się źle skończyć.
Nagle poczułem kłócie w kościach. To był sygnał.
-Mamy wiadomość. powiedziałem.
- Sam wyjmij strzykawkę. - powiedziała Ammi.
- Co się dzieje? - zapytała Eliss.
- Mamy wiadomość ze szpiku Jacka. - powiedział Sam i portrzedł do mnie. Wyjął spycjalne strzykawki wymyśloną przez mojego ojca. Wbił ją w moją rękę i zaczął pobierać wiadomość. Strasznie bolało ale byłem przyzwyczajony.
- Gotowe, Ammi masz kartkę? - Zapytał Sam

- Tak już jest w moich myślach. - powiedziała.
- Jak? - zapytała Eliss.
- Gdy coś dotykam pojawiają się na tym moje myśli. - powiedziała. - wyjmij kartkę z plecaka.
- Już.  - powiedział Sam wyciągając strzykawke.

Eliss podała mu kartkę.
- I co teraz? - zapytała.
- Patrz. - odpowiedział. Wbił strzykawkę w kartkę a na niej pojawiły się słówa.
- Super. - szepnęła.

Oczami Eliss



- I co napisał? - zapytałam.
- Pisze że mamy ci wszystko wyjaśnić. - powiedział. - Więc tak kiedyś udoskonalano ludzi by byli idealni. Jednak później zaczęli dużo chorować i szybko umierali. Zakazano tego,  wszystko zostało w genach. Jednak zaczęły się psuć. Do tego też żyjemy krótko, mamy problemy z zdolnościami a my do tego jesteśmy ścigani przez mafię.
- Dlaczego? - znów zadałam pytanie. Miałam nadzieję że nie jestęm natrętna.
- Jestem synem kogoś kogo chcieli zabić. No i jeszcze ty, na ciebie też polują. Eliss jesteś kimś wyjątkowym. Musimy cię chronić. - powiedział. To mną wstrząsnęło.
- Ale, nie jestem fcale ważniejsza od was.
- Mój ojciec kazał mi cię odnaleźć. Zrobiłem to, będę cię chronił ze względu na wszystko.

wtorek, 25 lutego 2014

Prolog

Hej :) Nazywam się Karolina. Ten blog nie jest moim pierwszym, piszę jeszcze jednego w współpracy z przyjaciółkami   http://eramroczna.blogspot.com/  zapraszam :)
Pomysł napisania tego bloga zrodził się podczas nauki, najpierw nie zamierzałam go publikować no ale czemu nie :) Mówię na samym początku że mogę dodawać rozdziały nieregularnie. Na moim drugim blogu jest dużo pracy. No to chyba wszystko zapraszam do czytania :) Za błędy przepraszam i jeszcze jedno, NIE SZCZĘDŹCIE SOBIE KRYTYKI :) 

Prolog


Ósma. Śniadanie. Głos budzący mnie każdego dnia znów to zrobił. Wstałam z łóżka i odebrałam talerz z jedzeniem od robota. Jak zwykle to samo, jakaś biała kaszka. Zamknęłam oczy żeby moja zdolność mnie nie rozpraszała. Od kiedy John powiedział że to pomaga robię to zawsze kiedy mogę.
Może się przedstawię? Nr. 10, próba 88, tak nazywa mnie robot. 1332331705 tak jestem zakodowana. Elisa tak nazywał mnie John. Mam 15, lat, tak w przybliżeniu. John tak by powiedział więc tak musi być. Teraz wyjaśnię wam czemu cały czas wspominam o John'ie. Był moim opiekunem, nie ojcem co wielokrotnie mi powtarzał.
- Czas jedzenia minął. - powiedział robot zwracając się w moją stronę po talerz i zeskanował go żeby zobaczyć czy wszystko zjadłam. Otworzyłam oczy lecz nadal widziałam ciemność. Za chwilę zniknęła, teraz skupiłam się na tym żeby lewe oko widziało normalnie a drugie robiło zdjęcia. To właśnie mój "talent" robię zdjęcia oczami. Super co ? Właśnie że nie, moje oczy nie robią zdjęć kiedy chcę tylko co ułamek sekundy. Zdjęć nie mogę kasować i zawsze widzę wszystko z opóźnieniem bo oczy pokazują jakie zdjęcie zrobiły. John nauczył mnie kontrolować pokaz zdjęć i teraz przeżucam je na prawe oko, podczas gdy lewe widzi normalnie.

Robot przenikł przez ścianę, o trzynastej pojawi się z obiadem. Kaszką wzbogaconą o mięso. Powiedziała bym wam gdzie mieszkam ale nie wiem, całe życie spędziłam w białym pokoju z białym łóżkiem i komodą. Kiedyś John mnie odwiedzał, ostatnio widziałam go trzy lata temu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  No i to wszystko :) Jak wam się podoba? Pisać dalej? Dodam jeszcze że gdy pojawią się inne postacie, będę pisać również z ich punktu widzenia :)
Następny rozdział jest już w przygotowywaniu ;)