sobota, 8 marca 2014

Rozdział 1

OCZAMI ELISS




- Otworzę to, zostaw to Ami. - powiedział ktoś za ścianą.
Szybko zeskoczyłam z łóżka. Nie miałam pojęcia kto to mógł być.
- Kto to ?!?! - krzyknęłam. W ścianie otworzył się portal , a w nim stały trzech postacie.
- Hej. - powiedziała wysoka dziewczyna z brązowymi lokami.  Straciłam kontrolę w oczach, wkurzająca sprawa. Wysoki czarnowłosy chłopak z błękitnymi oczami ( oczywiście zobaczyłam go z opóźnieniem. ) Podszedł do mnie.  Nadal nie kontrolowałam wzroku. Nie zauważyłam ale poczułam że złapał mnie za rękę. Szybko ją wyszarpałam.
- Spokójnie chcę tylko sprawdźić kod. - powiedział powoli.
- Po co ci mój kod wrzasnęłam! - jednocześnie próbując  opanować wzrok.
- Muszę sprawdzić czy jesteś osóbą ktorej szukam. - powiedział spokojnie. - 1332331705 ?
- Tak, to ja. - odpowiedziałam.
- Jupii. - odezwał się niski blondyn. - To teraz zmykamy a wtedy zjemy chlebs.
- Ma kłopoty z mową i ma świecącą krew. - uprzedziła mnie Ami.
- Tak, świecąca krew zawsze spoko, a zwłaszcza gdy leci. Swędzi jakby wszystkie komary świata mnie pogryzł
- Gdzie wy chcecie iść? - spytałam.
- Nie wiemy, znajdziemy coś. - powiedziała dziewczyna.
- Może się przedstawię . - powiedział blondyn. - Jestem Sam.
- Ja Amanda ale mów mi Ami
- A ja jestem Jack.
Szliśmy długim, białym korytarzem. Wcześniej nie miałam o nim zielonego pojęcia. Wyszliśmy na zewnątrz. Po raz pierwszy ujrzałam świat.
- Jejku. - szepnęłam.
- Nie ma się czym zachwycać. - mruknęła Ami.




Oczami Jacka




Musiałem się powstrzymywać żeby ciągle nie patrzeć na Eliss. Była piękna. Miała długie brązowe włosy, smukłą sylwetkę i piękne brązowe oczy. Wiedziałem co się w nich kryło, właśnie dlatego musiałem ją odnaleźć.
- Jack chceszs jeszcze chlebsa ? - zapytał Sam.
- Nie, najdłem się. - odpowiedziałem.
- Tak właściwie to po co mnie mieliście odnaleźć i kim jesteście? - zapytała Eliss.
- No więc mój ojciec przekazał mi wiadomości w moim szpiku. Większość mówi o tobie. - powiedziałem.
- Kim jest twój ojciec? - zapytała.
- Nie mogę ci powiedzieć. To mogło by się źle skończyć.
Nagle poczułem kłócie w kościach. To był sygnał.
-Mamy wiadomość. powiedziałem.
- Sam wyjmij strzykawkę. - powiedziała Ammi.
- Co się dzieje? - zapytała Eliss.
- Mamy wiadomość ze szpiku Jacka. - powiedział Sam i portrzedł do mnie. Wyjął spycjalne strzykawki wymyśloną przez mojego ojca. Wbił ją w moją rękę i zaczął pobierać wiadomość. Strasznie bolało ale byłem przyzwyczajony.
- Gotowe, Ammi masz kartkę? - Zapytał Sam

- Tak już jest w moich myślach. - powiedziała.
- Jak? - zapytała Eliss.
- Gdy coś dotykam pojawiają się na tym moje myśli. - powiedziała. - wyjmij kartkę z plecaka.
- Już.  - powiedział Sam wyciągając strzykawke.

Eliss podała mu kartkę.
- I co teraz? - zapytała.
- Patrz. - odpowiedział. Wbił strzykawkę w kartkę a na niej pojawiły się słówa.
- Super. - szepnęła.

Oczami Eliss



- I co napisał? - zapytałam.
- Pisze że mamy ci wszystko wyjaśnić. - powiedział. - Więc tak kiedyś udoskonalano ludzi by byli idealni. Jednak później zaczęli dużo chorować i szybko umierali. Zakazano tego,  wszystko zostało w genach. Jednak zaczęły się psuć. Do tego też żyjemy krótko, mamy problemy z zdolnościami a my do tego jesteśmy ścigani przez mafię.
- Dlaczego? - znów zadałam pytanie. Miałam nadzieję że nie jestęm natrętna.
- Jestem synem kogoś kogo chcieli zabić. No i jeszcze ty, na ciebie też polują. Eliss jesteś kimś wyjątkowym. Musimy cię chronić. - powiedział. To mną wstrząsnęło.
- Ale, nie jestem fcale ważniejsza od was.
- Mój ojciec kazał mi cię odnaleźć. Zrobiłem to, będę cię chronił ze względu na wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz